Uratowały go pieniądze unijne
Janusz B. z Elblaga, od kilku lat prowadzący firmę samochodową popadł w finansowe tarapaty, ponieważ zaufał nieuczciwemu wspólnikowi. Po kilku latach dobrze układajacej się współpracy Janusz B. ślepo wierzył, że tak już pozostanie do końca. Niestety przeliczył się. Wspólnik wystawił go do wiatru i defraudując znaczną część wspólnego kapitału ulotnił się jak przysłowiowa kamfora.
Janusz B. pozostał sam, bez pieniądzy oraz jakichkolwiek perspektyw na przyszłość. Nie wpadł jednak w czarną rozpacz i postanowił za wszelka cenę ratować firmę. Pomyślał o pożyczce gotówki z banku. Przygotował dobry – jak mu się wydawało – biznes plan i złożył w kilku bankach wnioski. Na odmowę nie czekał zbyt długo, banki nie dały bowiem wiary planom niefortunnego biznesmena i odmówiły kredytowania. – Myśłałem, że to już koniec. Banki, do których zwróciłerm się z prośbą o pożyczkę nie uznały moich planów za realne i odmówiły mi kredytu. Nie byłem dla nich wiarygodnym klientem. Fakt, że zamierzałem wziąć dużą pożyczkę, ale przedstawiłem solidny biznes plan i wydawało się, że moje zamierzenia są realne. Niestety banki myślały inaczej. Myślałem, że będę musiał ostatecznie zlikwidować firmę, ale postanowiłem jeszcze raz spróbować szczęścia.
Janusz B. postanowił zawalczyć o fundusze unijne. Zdawał sobie sprawę, że nie będzie łatwo, ale nie miał innego wyjścia, fundusze unijne były jego jedyną i ostatnią już szansą na uratowanie przedsiębiorstwa. Nie bardzo wiedział jak się do tego zabrać, dlatego postanowił poszukać pomocy w firmie, która zajmowała się pisaniem podobnych projektów. A tylko solidny, perspektywiczny i dobrze napisany projekt, mógł zainteresować komisję, która takie programy rozpatrywała. Prejekt został przygotowany na czas i Janusz B. złożył go w wyznaczonym terminie. Za pierwszym razem sie nie udało, ale projekt został wciągniety na listę rezerwową, a to było już coś. – Prawdę powiedziawszy nie bardzo liczyłem na te pieniądze, nie wierzyłem, że uda mi się przeforsować mój pomysł na finansowe wsparcie. Skoro jednak projekt mój nie został odrzucony, a tylko odsunięty na listę rezerwową nabrałem nadziei, że może jednak tym razem mi się uda.
I rzeczywiście Januszowi B. udało się. Ostatecznie zaakceptowano jego inwestycyjne plany. Część gotówki posiadał, resztę otrzymał z puli funduszy strukturalnych. Miał więc pieniadze na modernizację firmy i zakup nowego parku maszynowego. Dzięki pieniądzom pozyskanym z funduszy unijnych Janusz B. uratował swoją firmę. Jego były wspólnik w końcu wpadł i teraz może tylko obserwować rozwój firmy zza więziennych krat. Janusz B. nie szuka już wspólników do prowadzenia interesów i sam wziął sprawy w swoje ręce. Dzięki własnej inwencji. pomysłowi oraz dotacjom unijnym wrócił do gry.

Comments
Brak komentarzy.
Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.