Noworoczne postanowienie
Wiele osób u progu Nowego Roku podejmuje przeróżne postanowienia. Jedni decydują się na zrezygnowanie z picia kawy, inni z palenia papierosów, jeszcze inni postanawiają się odchudzić. Trudno byłoby wymieniać taką mnogość postanowień, bowiem jest ich niezliczona ilość .
Ja za każdym razem wchodząc w kolejny rok podejmuję takie samo postanowienie noworoczne, że będę tak gospodarować swoim budżetem domowym, żeby słowa bank i kredyt nie powodowały u mnie kołatania serca.
Łatwo powiedzieć, trudniej jest natomiast z realizacją i wytrwaniem w postanowieniu. Wydawać by się mogło, że nie jest to trudne do wykonania.
Tradycyjnie od wielu lat nie miałam problemu z wytrwaniem w postanowieniu do czerwca, ale kiedy mocniej zaczynało przygrzewać słoneczko i zbliżał się czas urlopu, który oczywiście dla oszczędności zamierzałam spędzić w domu, poświęcając wolny czas na nadrobienie zaległości w czytaniu , spotkaniach z przyjaciółmi, odzywała się we mnie za każdym razem tęsknota za wyrwaniem się z miejsca i wyruszeniem w poszukiwaniu nowych przygód. Pozostało to we mnie z lat szkolnych, kiedy to bardzo często wyruszałam z drużyną harcerską na rajdy i obozy.
Tak jak mówią słowa piosenki „ Dla mnie w mieście jest za ciasno…”, tak i ja zaczynam odczuwać taki sam dyskomfort i budzi się we mnie wielka potrzeba wyruszenia przed siebie. Niestety wiek i zdrowie nie pozwala mi już zarzucenie na plecy plecaka i wyruszenie w nieznane, dlatego moje wyprawy są zdecydowanie kosztowne, bo i moje oczekiwania są bardziej wygórowane niż dawniej, a to niestety kosztuje. Moje postanowienie idzie w niepamięć i zaciągam kredyt, który towarzyszy mi przez kolejnych kilka miesięcy.
Tym razem postanowiłam zmienić moje noworoczne zobowiązanie na takie, które będzie mi łatwiej dotrzymać, i wiem , że to z pewnością mi się powiedzie.

Comments
Brak komentarzy.
Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.